-Jak chcesz...-jęknęłam.
Blondyn zerknął na mnie i się uśmiechnął. Odwzjemniłam uśmiech i usiadłam na łóżku. Wyciągnęłam z torby dwa batoniki i jeden podałam Niall'owi.
-Uwielbiam batony!-krzyknął jak małe dziecko. Zaśmiałam się i ugryzłam kawałek słodyczy.
Chłopak od razu wepchnął całego do ust,pogryzł i połknął.
-Aha -skomentowałam jego zachowanie.
Po zjedzeniu batona położyłam się na łóżku. Niall położył się na podłodze obok i przyglądał mi się.
-Niall...połóż się ze mną - powiedziałam patrząc z bólem na niego.
Wstał i położył się za mną. Położył ręce na mojej talii i przyciągnął mnie bliżej. Czułam jego oddech na szyi. Schował głowę w zagłębieniu mojej szyi i po chwili zasnął.
~*~ Obudził mnie trzask dochodzący z kuchni(?) Chciałam wstać lecz zapomniałam o oplatających rękach moją talię. Ostrożnie wyplątałam się i poszłam w stronę dochodzących dźwięków
~*~ Obudził mnie trzask dochodzący z kuchni(?) Chciałam wstać lecz zapomniałam o oplatających rękach moją talię. Ostrożnie wyplątałam się i poszłam w stronę dochodzących dźwięków
Na podłodze były porozbijane talerze i kubki. Wszystkie szafki były pootwierane. Dziwne...wróciłam do pokoju i obudziłam Niall'a. Wstał mamrocząc jakieś nie zrozumiałe słowa.
Pociągnęłam go za rękę do kuchni.
-Zobacz- wskazałam na podłogę. Gdy spojrzałam było czysto! Zaraz..zaraz..ja mam jakieś omamy!? -Na co mam patrzeć?- zapytał Niall z irytacją. -Do cholery! Ktoś się z nami bawi! Były tu porozbijane talerze i kubki!- krzyknęłam i poczułam się bezradna. -Przyśniło ci się. -NIE! TO WSZYSTKO LEŻAŁO TUTAJ! Na środku kuchni była mała,biała karteczka. Podeszłam i podniosłam ją. Niechlujnym pismem było napisane : Będziecie żałować,że to zaczęliście. Przyłożyłam dłoń do ust. Byłam przerażona...Podszedł do mnie Niall i przeczytał treść "listu". -Na pewno to są jakieś żarty...-powiedział i przytulił mnie w celu uspokojenia. Schowałam szybko kartkę do kieszeni torby. -Chodźmy stąd -pociągnęłam blondyna w stronę wyjścia.
-Zobacz- wskazałam na podłogę. Gdy spojrzałam było czysto! Zaraz..zaraz..ja mam jakieś omamy!? -Na co mam patrzeć?- zapytał Niall z irytacją. -Do cholery! Ktoś się z nami bawi! Były tu porozbijane talerze i kubki!- krzyknęłam i poczułam się bezradna. -Przyśniło ci się. -NIE! TO WSZYSTKO LEŻAŁO TUTAJ! Na środku kuchni była mała,biała karteczka. Podeszłam i podniosłam ją. Niechlujnym pismem było napisane : Będziecie żałować,że to zaczęliście. Przyłożyłam dłoń do ust. Byłam przerażona...Podszedł do mnie Niall i przeczytał treść "listu". -Na pewno to są jakieś żarty...-powiedział i przytulił mnie w celu uspokojenia. Schowałam szybko kartkę do kieszeni torby. -Chodźmy stąd -pociągnęłam blondyna w stronę wyjścia.
~*~
Jakoś dotarliśmy do domów...po godzinie szukania drogi.
W szkole nie mogłam się skupić na lekcjach. Ciągle siedziała mi w głowie ta przeklęta kartka. Wmawiałam sobie,że to tylko głupi żart.
Weszłam do domu i ściągnęłam buty.
-Mamo!-krzyknęłam.
-Nie drzyj się tak..mamy nie ma- powiedział mój brat schodząc z schodów.
-A kto pójdzie z tobą do terapeuty?- założyłam ręce na piersi.
Wren poszedł do kuchni a ja poszłam w jego ślady.
-Zostajesz tylko ty. Chyba,że masz jakieś plany to dzisiaj nie pójdę.-powiedział nalewając sobie soku do szklanki.
Upił łyk cieczy i spojrzał na mnie pytająco. Westchnęłam.
-I której masz tą terapię?-spytałam
- Na 16:30. Czym pojedziemy? Jak będziemy szli na pieszo to zajmie nam to pół godziny.- odstawił pustą szklankę do zlewu.
-Zajmę się tym. O 15:50 masz stać pod drzwiami ubrany i przygotowany.
Skinął głową i ominął mnie idąc na górę.Wyciągnęłam telefon i odblokowałam ekran.Mam nieodebraną wiadomość.
Od mama: Kochanie, muszę zostać dłużej w pracy.Będę w domu jak wrócicie :> Jedzenie macie w lodówce i idź z Wren'em na terapię. Kocham was xx
Świetnie....a skąd ja wezmę transport? Kurczę..Poszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Niall! Może Niall ma prawko i auto..Świetny pomysł.. Wybrałam numer blondyna i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Hej Niall.
-O hej Alex. Co tam?- powiedział słodkim tonem.
-Mm..masz auto?- powiedziałam niepewnie.
-Tak..a co?
-Potrzebuje podwózki.
-Jasne...ale o której i gdzie?
-O 16 do kawiarni obok tej kliniki..- skłamałam.
-Ym..wiesz..- powiedział zakłopotany-przepraszam,ale muszę gdzieś jechać o 16. Jestem umówiony. Przepraszam..cześć.
Rozłączył się..wydawał się poddenerwowany jak powiedziałam gdzie..dziwne.
O 15:50 zeszłam na dół i zobaczyłam mojego brata uszykowanego. Przy drzwiach założyłam buty i wyszliśmy z domu. Skierowaliśmy się w stronę kliniki.
O 15:50 zeszłam na dół i zobaczyłam mojego brata uszykowanego. Przy drzwiach założyłam buty i wyszliśmy z domu. Skierowaliśmy się w stronę kliniki.
-*- -Czekam tu- powiedziałam do brata uśmiechając się. Wszedł z terapeutą do pokoju i zniknął za drzwiami. Wypuściłam powietrze w płuc z ulgą i skierowałam się w stronę męsko-damskiej toalety,która znajdowała się przy pokoju numer 29. Załatwiłam się,umyłam ręce, poprawiłam ubranie i wyszłam z łazienki ze spuszczoną głową. Nagle na kogoś wpadłam. Spojrzałam w górę i zamarłam. - C-cześć Alex- powiedział Niall jąkając się. Był zdenerwowany i zakłopotany, potarł ręką kark i wbił wzrok w podłogę. -Cześć...-powiedziałam niepewnie -To tutaj musiałeś przyjechać? Nie chce się wtrącać do jego życia na siłę, ale zainteresowało mnie to. - T-tak..przepraszam,że ci nie powiedziałem... -Nie masz za co. Nie powinno mnie interesować twoje życie. A co tu robisz?-uśmiechnięta zrobiłam przejście w drzwiach,ponieważ starszy pan chciał skorzystać z toalety. -Chodź to ci wytłumaczę..- pociągnął mnie za rękę i usiedliśmy na ławce przed pokojem numer 29. - J-ja..-zaczął bawić się swoimi palcami.
-Niall,zapraszam-usłyszeliśmy głos kobiety. Spojrzałam na kobietę,która czekała przy drzwiach pokoju 29.
-Przepraszam - wstał i pogładził moją rękę. -Później ci wytłumaczę.
Wszedł do pokoju i zostałam sama na korytarzu.
Dlaczego on tu był? Po co chodzi na terapię? Nie widać po nim, żeby miał problemy... Mam tyle pytań na, które mam nadzieję będę znała odpowiedzi. Martwię się o niego...znamy się bardzo krótko, ale już mu zaufałam..
-*-
Weszłam do szkoły i od razu spotkałam Niall'a.
-Alex...przepraszam. Ja..ja nie chciałem cię okłamać..ja ci to wszystko wytłumaczę tylko daj mi trochę czasu..-powiedział ze smutkiem.
-Ale Niall..naprawdę nie masz za co. To twoje życie. Spokojnie - położyłam rękę na jego ramieniu.
Odetchnął z ulgą.
-Kamień spadł mi z serca..- powiedział i przytulił mnie mocno.
Zadzwonił dzwonek ogłaszający koniec przerwy. Skierowaliśmy się do sali od matematyki. Nienawidzę tego przedmiotu -.-
Weszliśmy do sali i zajęliśmy swoje miejsca. Zebrała się cała klasa i do sali weszła...nauczycielka. -Dzień dobry. Zamiast matematyki będziecie mieć edukację seksualną.
Klasa westchnęła. Napisała coś na tablicy i odsunęła się abyśmy widzieli. Jade Thrilwall-Horan. To ona...jest krewną Niall'a?! Wyciągnęłam z kieszeni telefon i napisałam do blondyna.
Klasa westchnęła. Napisała coś na tablicy i odsunęła się abyśmy widzieli. Jade Thrilwall-Horan. To ona...jest krewną Niall'a?! Wyciągnęłam z kieszeni telefon i napisałam do blondyna.
Ja: Ciocia,siostra?
Niall: Nie -,- Nie jestem z nią spokrewniony.
Ja: Ha! Chciałbyś nie? Taka piękna brązowo włosa dziewczyna...
Niall: Nie! Wolę ciebie. xx
Zarumieniłam się.
Jakoś lekcje szybko zleciały...wróciłam do domu i teraz siedzę na łóżku. Nic mi się nie chceeee.
-Alex!- słyszę głos mojej mamy. Niechętnie wstaje i schodzę na dół. Moja rodzicielka siedzi w salonie na kanapie i ogląda telewizje.
Siadam obok niej i czekam aż coś powie.
-Spencer jutro będzie w szkole.- mówi bez uczuć.
-To ta druga córka taty?
Mama kiwa głową nie odrywając wzroku od telewizora. Wstaje i idę do swojego pokoju. Od razu padam na łóżko zmęczona dzisiejszym dniem.
Obudził mnie trzask otwieranych drzwi. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam moją mamę idącą w stronę mojego łóżka.
-Wstawaj Alex. -Powiedziała ciągnąc kołdrę, która okrywa moje ciało.
Chwile potem ląduje na podłodze. Serio mamo. Najlepsza pobudka na świecie.
-Mamooooo. Jeszcze pięć minut....- mówię zmęczonym głosem.
-Dzięki mamo! - Krzyczę i podnoszę rękę ku górze,aby się podnieść.
8.45 o cholera! Zerwałam się na nogi i pobiegłam do łazienki uszykować się do szkoły.
-Nie ma za co,kochanie. - Mówi dumna z siebie i wychodzi z pokoju.
Gdy już się podniosłam spojrzałam na zegarek.
-*-
Biegnę do szkoły i gdy już jestem w niej kieruje się spokojnym krokiem do klasy. Jeszcze lekcja się nie zaczęła...ufff.
Wchodzę do klasy biologicznej i siadam na końcu pod ścianą.
Czuje jak telefon wibruje w kieszeni i go wyciągam.
Niall: Jesteś w szkole? Nie widziałem cię na przerwie :c
Ja: Jestem..miałam super pobudkę.
Niall: Jaką? ^^
Ja: Mama zrzuciła mnie z łóżka
Niall: HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH
Niall: Chciałbym to zobaczyć
Ja: Nie pomagasz,Niall.
Wywróciłam oczami i skupiłam się na słuchaniu nauczycielki.
Następną mam godzinę wychowawczą..o nieeeee.
Wchodzę do sali i zauważam Nialla gadającego z Rox. On zauważa mnie i posyła uroczy uśmiech. Odwzajemniam gest i siadam na moim miejscu. Dzwoni dzwonek i wchodzi nauczycielka a za nią nieznana mi dziewczyna. Ma długie blond włosy i jest elegancko ubrana.
-Klaso. To jest nowa uczennica. Będzie z nami przez całe 3 następne lata więc mam nadzieję,że się zaprzyjaźnicie - uśmiechnięta kiwa głową do Spencer.
-Cześć -uśmiecha się -Mam na imię Spencer i również mam nadzieję,że się polubimy.
Znowu czuje wibracje w telefonie, wyjmuje go i odblokowuje ekran.
Po tym usiadła na wolnym miejscu wyprostowana a ja chciałam zabić ją wzrokiem. Pieprzona idealna "siostra". Już jej nienawidzę.
Niall: Dlaczego zabijasz Spencer wzrokiem? o.O
Ja: To moja idealna przyrodnia siostra -.-
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej wam:D Przepraszamy,że tak długo czekaliście ._. Teraz postaramy się wstawiać rozdział co wtorek Hahaha te rozmowy Alex z Niall'em xd Podobały wam się?:D
Liarxx

